projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

all inclusive, czyli samoświadomość Juniora

odbieram Juniora z przedszkola. najpierw cieszy się na mój widok, ale potem zacina ustka.
ciska się, wścieka, jest nie w sosie.
klękam przy nim, by pomóc dopiąć kurtkę.
odwraca głowę.
– dlaczego na mnie nie patrzysz?
– przecież i tak cię widzę! – odburkuje przewracając oczami.- ale nie chcesz patrzeć.
– no ale i tak patrzę. oczami, no!

pcham pod wiatr wózek z Mistrzuniem.
z Juniorem idziemy za rękę do domu, ale ta ręka podana jest z ewidentną łaską.
– coś przykrego cię dziś spotkało? coś w przedszkolu?
– nie, nic. fajnie było.
mieliśmy wyścigi ciężarówek, Marcel przyniósł samolot, a Ani rusza się ząb.
wszystko jest okej, mamo.

no, ale przecież widzę, że nie jest okej. widzę oczami.

popołudnie mija zwyczajnie i pogodnie.
ładuję Juniora i Mistrzunia z wózkiem do auta.
dzielę ręce i czas, żeby ogarnąć każdego z osobna.
mnożę ręce i czas, żeby każdy miał ich dużo i do syta.
robimy zakupy, szykujemy kolację, śmiejemy się.

wieczorem Junior oświadcza: – ja byłem dziś zły, mamo.
ale to przez Mistrzunia. bo on jest dla mnie ponury.
– co to znaczy, ten ponury? – pytam patrząc jak roześmiany M. wybebesza kolejną szufladę.
– no że niedobry taki.
bo jak cię zobaczyłem w przedszkolu, to się ucieszyłem, że przyszłaś.
ale on też przyszedł i to już było inaczej.
a poza tym, to on mi chce zabierać moje zabawki.
i nie mogę grać w grę, bo on mi zjada pionki.
i robi bałagan w szufladzie. i płacze.
i te jego złe opowieści, te złe wiadomości takie,
to one wszystkie płyną z jego głowy,
do mojej głowy, mamo.
i ja jestem zły wtedy, że on taki jest.
i ja na ciebie nie chciałem patrzeć,
ale to ja na niego nie chciałem patrzeć.
tylko moja głowa to teraz pomyślała dopiero.
rozumiesz, mamo?

moje gardło zwęża się i po wdechu nie następuje wydech.
rozumiem, synku.
zastanawiam się, ile mieści się w tej pięcioletniej główce.
złość.
zazdrość.
samoświadomość.i wiem, że mogę dwoić się i troić,
ale nie nasycę chłopców swoim czasem i obecnością.
bo nic nie znaczą bez tej upragnionej.wyłączności.

Young boy (3-4) caught cooking baby brother (1-6 months) on stove --- Image by © Justin Paget/Corbis

3 comments on “all inclusive, czyli samoświadomość Juniora

  1. mama x2
    12/11/2015

    Jej, u mnie też tak – już tak ten świat jest skonstruowany, że jak nie masz rodzeństwa to chcesz mieć, bo nudno, jak masz to nie chcesz, bo nie jesteś jedyny…. Moja córka też czasem mówi bratu, że go kocha, a czasem mi, że go nienawidzi. Każde z nich jest inne, każde ważne i każde chce być jedyne.
    Myślę, że to z czasem nabiera się dystansu i uczy się zajmować swoje miejsce w szeregu. Pomyśl, że przestaniesz już wkrótce być ich wszechświatem i zaczną nawet Cię unikać zatapiając się w swoim świecie, w swoim życiu, które już nie będzie Twoim życiem i będą nawet wdzięczni sobie nawzajem, ze to ten drugi choć na chwile odciągnie Twoją uwagę od nich samych😉. Trzeba tłumaczyć, zapewniać, upewniać – kiedyś zostaną tylko dwaj, sami, bez nas – ten czas jest teraz po to, aby wtedy mogli się wspierać zawsze.

  2. malames
    21/10/2015

    u nas podobnie: starszy 5,5 roku, młodszy 11 miesięcy. trudne to. ale było warto😉

  3. kaczka
    21/10/2015

    Miewamy tak cyklicznie. Gdy ofiarowac wylacznosc to natychmiast chca lacznosci. I nieograniczonego dostepu do zelkow Haribo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 21/10/2015 by in Uncategorized.

Nawigacja

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: