projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

mane, tekel, fares czyli ważenie losów Mistrzunia

mój mąż mówi, żeby nie pisać.
nie skarżyć się.
nie sypać soli prosto w ranę.
bo co to da. przecież nic już nie da.
w niczym już ani nam, ani jemu nie pomoże.

z każdym uderzeniem jego serca, Mistrzunia siecze zło.
naszą rolą jest teraz zaprzedać duszę diabłu,
żeby jak najmniej nam Mistrzunia zjadło.

szkoda czasu i Twojej energii, mówi mąż,
zapomnij. odpuść.
a jednak czasem myślę o pani doktor,
która odmówiła nam dalszych badań,
gdy Mistrzunio miał parę dni
i tę pieprzoną niepozorną karteczkę dołączoną do wypisu.
myślę o pani ordynator,
która zważyła noworodka na elektronicznej wadze,
a jego los na szali,
decydując, że zabiera szanse
na badanie i leczenie.

piszę oficjalną skargę.
jest lipiec.
w sierpniu dzwoni szpital.
są zmieszani i szczerze zaniepokojeni.
to nie jest kolejna skarga na opryskliwość pielęgniarki.
na kolejkę pod gabinetem.
na pomieszane numerki w rejestracji.

to jest skarga
na przekreślenie nie tylko szans na Mistrzostwo,
ale i na jakikolwiek start.

szpital jest bardzo stropiony.
przyjrzymy się. wyjaśnimy,
to straszne, co pani mówi.
będziemy wnikliwie badać.
konfrontować.
a jak się czuje dziecko?
żyje? w jakim jest stanie?
aha. aha. to całe szczęście,
że jesteście w szpitalu.
zdrowia życzymy maluszkowi.
przyjrzymy się sprawie bardzo dokładnie.

przyglądają się w lipcu.
i w sierpniu.
piszę z zapytaniem o status naszej sprawy.
przyglądają się i we wrześniu,
choć tamta wizyta trwała ledwie kwadrans
a dokumentacji po niej niewiele.
piszę ponownie.
mija październik.
kończy się listopad.

w grudniu przychodzi odpowiedź.

„Podczas badania
nie stwierdzono istotnych nieprawidłowości w badaniu przedmiotowym,
ocena okresu noworodkowego została określona jako prawidłowa.
Niewątpliwie  dalsze wyniki badań
nie potwierdzały w pełni takiej oceny. (…).
Sprawa została omówiona z lekarzem (…),
która w wyjaśnieniach przekazanych pisemnie stwierdziła,
że w dniu badania dziecka  (…)
stan dziecka nie uzasadniał wydania skierowana
na pilne badanie (…).
Zgodnie z powyższymi wyjaśnieniami,
nie znajduję nieprawidłowości w postępowaniu lekarza.”

czuję, jakbym dostała w twarz.

*     *     *

niczego od pani doktor nie chcę.
tylko, żeby spojrzała nam w oczy i powiedziała:
przegapiłam, zignorowałam, zlekceważyłam zalecenia.
wyśmiałam niepozorną karteczkę, która Was zaalarmowała.
o mały włos nie zepsułam Mistrzunia.
dziękuję, że była pani czujniejsza ode mnie.
że uparła się pani, aby jednak go badać.
przepraszam, że go przekreśliłam.
przepraszam.

żeby tylko z majestatu swego gabinetu napisała jedno słowo:
przepraszam.

mąż mówi: nie warto, szkoda łez, daj spokój.
przecież go mamy, mamy go, kochanie!
łaskocze Mistrzunia pod żebrami, aż ten otwiera buzię
i pokazuje wszystkie oba zęby w uśmiechu rozkoszy.
i śmieją się obaj do rozpuku, ojciec i syn.

przez mój kręgosłup przebiega zimny prąd.

ręka, która broni się przed napisaniem słowa „przepraszam”,
głaszcze dziś przecież główki dzieci na oddziale noworodkowym,
przyjmuje uściski rodziców wdzięcznych za opiekę
i wypisuje zlecenia do kart pacjentów.

lub nie.

https://i2.wp.com/pic.pimg.tw/sophianne/1414470299-472983344_l.jpg

12 comments on “mane, tekel, fares czyli ważenie losów Mistrzunia

  1. Markton
    18/07/2015

    świetnie się czyta Twoje posty, mam nadzieję, że ten blog przetrwa dłuuuugo:)

  2. Co slychac u Mistrzuniu? Dopiero wczoraj odkrylam ten blog i mysle caly czas o WAS. Jakie ja mam szczescie, majac dwoch zdrowych chlopakow. Ten starszy ma juz 15 lat i niezle daje w kosc. Ale te nasze problemy sa takie zwyczajne i nie chodzi w nich o zycie lub smierc. Pozdrawiam i czekam. Super jezyk, bardzo wciaga. Az sie wkurzylam na ta nasza polska sluzbe zdrowia. Pamietam te czasy, gdy sama walczylam w przychodni o badania, skierowanie i nawet o otwarcie okienka w reestracji, w godzinach pracy (!) … Lepiej nie mowic. Myslalam, ze to juz minelo, bo od lat mieszkam zagranica.

  3. mamax2
    20/05/2015

    Halo, Mamo Juniora i Mistrzunia – tęsknimy za chłopakami… Boję się, ze cisza dobrze nie wróży więc mam nadzieję, ze się mylę i mnie uspokoisz. Mamy wszystkich światów łączmy się😉.

  4. mamax2
    16/12/2014

    Kochana – rozumiem. To była sprawa życia i śmierci, masz rację. Ale… gdybym się nie uparła to o życie synka musielibyśmy walczyć tak samo, jak walczyliśmy o życie córki, bo nie ma wskazań do cesarki. Po co znowu przyjechaliście na kontrolę skoro powiedziałam, że z sercem córki wszystko OK – aha, lekarz pediatra się upiera, no dobra – echo – oj… no to taka wada, do zobaczenia na przeglądzie za rok. Nie, nic pani nie jest to zapewne blokada psychiczna – a mnie tylko tyłek boli „po”, no boli, bo zakażenie jak cholera, ale ginekologowi trudno stwierdzić kiedy tylko w dekolt zagląda. Powiem tak – nikt mnie nie przekona – matka wie najlepiej a jak wie musi walczyć, inaczej nie ma szans. Bo kto zawalczy o życie naszych dzieci kiedy one same jeszcze nie potrafią?

  5. Ja też napisałam kiedyś skargę, do LuxMedu, że Pan Doktor od niechcenia mi badał ciśnienie i nie powiedział, jakie konsekwencje może mieć moje niepozorne 150/90. Że gdyby nie czujność lekarzy na Madalińskiego i na cito zrobione cc to Jasia mogłoby nie być.
    I też w oficjalnym piśmie dyrekcja uznała, że nic się nie stało. Ale Pan Doktor już tam nie pracuje.

    • projekt junior
      19/12/2014

      Boże. jak dobrze, że byli czujni i szybko zadziałali! zbyt wiele słyszy się takich historii, całe szczęście, że u Was happy end! :)))

  6. Ania Szade
    15/12/2014

    Asiu bedziesz sie odwolywac?

    • projekt junior
      19/12/2014

      tak, za duże konsekwencje poniósł nasz synek i my.
      ale to po świętach, teraz czas spokoju🙂 uściski!

  7. Anonim
    15/12/2014

    Honor w oficjalnej korespondencji nie istnieje. Jakby napisali „przepraszamy, nasze zaniedbanie” wystawiliby sie na strzal, przyznali do bledu, zgodzili na dalsze roszczenia, zepsuli sobie reputacje…. Poszlabys do sadu i wygrala.
    Prawnik pomogl w przygotowaniu odpowiedzi. Dupa kryta.

    Kiedys pisalam skarge do EnelMedu, ze Pani dr kazala echo serca brzuszkowi zrobic. Bez wywiadu, bez zadnych wskazan. Ot po prostu. Pozniej sie okazalo, ze echo poza pakietem, kosztuje duzo, w calym zakladzie tylki Pani dr robi. Napisalam, ze igra, chce naciagnac, nie ma prawa…. Odpisali, ze zlecila poglebiona diagnostyka bo Pani dr sie troszczy.
    No i nic. Czemu nie walnac sobie tomografu tak z troski, normalnie? A noz sie cos znajdzie…

    Wspolczuje.

    Bron nas Panie B-ze przed glupota i zlem.

    • projekt junior
      19/12/2014

      słyszałam już tę historię! delikwent urodził się w styczniu 2013, zdrów!🙂

      • EdytaM
        06/03/2015

        Co słychać u Juniora i Mistrzunia? Pozdrawiam🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: