projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

czego oczy nie widzą, czyli że jednak różnice kulturowe to nie zawsze mit

Dzidek skończył niedawno 4 lata.
został zbilansowany, zmierzony, zmierzwiony, zważony.
mane, tekel, fares.
ponieważ  w gabinecie nie było wszystkich potrzebnych sprzętów,
doktor S. pokierowała nas do swoich zaprzyjaźnionych kolegów lekarzy,
którzy szczegółowo zajmują się badaniem poszczególnych dziecięcych części.
ta od nogi, ten od brzucha, ten od oczu.

doktor od oczu przystojny jest nieprzytomnie.
nie za młody – siwe, elegancko pofalowane włosy dodają mu wiele uroku.
mądre, ciemne oczy mierzą nas spod czarnych, krzaczastych brwi.
śniada cera szlachetnie kontrastuje z idealnymi, białymi zębami.
surowy, piękny profil zapowiada, że uśmiechu nie będzie.

o doktorze mówi się albo dobrze, bo pacjenci chwalą go za czujność i szybkość działania,
albo wcale, bo jego małomówność i obcy, bliskowschodni akcent
rodzą dystans i rodzaj tajemniczego szacunku.
nie jest to doktor, który klepiąc pacjenta po łopatce zawoła:
no to co tam, jak tam? co słychać?
jest to doktor powolnych gestów, niewielu słów i eleganckich półukłonów.

– zapraszam syna. niech siądzie. na fotelu. przysuwam maszynę. będzie się badać.
Dzidek ląduje na miękkim fotelu, doktor przysuwa aparaturę.
w czułym oftalmoskopie może dokładnie obejrzeć czubek Dzidkowej czupryny.
– za nisko siedzi. niech wstanie.
Dzidek zeskakuje z fotela.
Doktor wznosi oczy do nieba.
– niech wejdzie. pani pomoże.
pomagam jak się da, ale trudno manewrować na przestrzeni wielkości wycieraczki.
tu fotel, tu Dzidek, tu blat aparatury,
tu stołek i biurko doktora,
a tu wielki brzuch z Braciszkiem w środku,
którego nijak już nie wciągnę.

swoją drogą uważam, że na pewnym etapie ciąży
kobiety powinny mieć ustawowy zakaz zajmowania się starszymi dziećmi
i zajmowania się wszystkim w ogóle,
bo stanowią zagrożenie dla siebie i dla otoczenia.

no, ale sapię, dyszę, dźwigam Dzidka, sadowię go w fotelu.
– przysunę blat, niech usiądzie bez siadania.
Dzidek nie umie tak usiąść, a doktor nie za bardzo umie powiedzieć.
– no niech usiądzie na krótkiej nodze. no nie, inaczej.
niech usiądzie na dwóch krótkich nogach.
nie tak, no, no nie tak…
– Dzidku, kucnij! – podpowiadam.
– no kucnij, no dobrze, no już – sapie doktor w fotelu
i przysuwa blat z aparatem idealnie wprost pod Dzidkowe ślipia.
– oprzyj się o blat, chłopczyku. a pani niech go blokuje, bo to zaraz odjedzie.
czuję, że robi mi się coraz ciemniej przed oczami, a tętno szybuje powyżej stu.
– jasne – mówię – już go trzymam, przycupnę sobie tylko – mówię,
wyciągając rękę po wolny, obrotowy stołek lekarski, żeby nie zemdleć.

doktor jest szczerze zdziwiony:
– taaak? a po co?
– bo jestem w dziewiątym miesiącu i trochę mi słabo.
– no wie pani, jak pani musi, niech pani siada.

co nie zmienia faktu, że doktor jest nadal pełen tajemniczego uroku
i jestem gotowa chodzić do niego na kolejne wizyty.
ale już wiem, że mocno ciężarna nie suflet,
siadać nie musi.
Obrazek

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 05/05/2014 by in Uncategorized and tagged , , , , , , , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: