projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

tempus fugit, czyli będzie jak we filharmonii

nic nas nie postarza tak, jak dzieci.
zmarszczki można zaprasować, oczy pandy zamalować, siwiznę zakolorować.
garniturek zamienić na cahlo, a baletki na conversy.
ale zużyte ciążą i porodem ciało
i raźno brykający kilkulatek i tak potwierdzą:
ta kobieta nie jest już młoda, ta kobieta przestała być kobietą per se,
stała się matką, niewidzialną dla mężczyzn dojrzałą karmicielką,
aseksualną wychowawczynią kilkuletnich pędraków.
weszła w macierzyńską smugę cienia. zanika.

na szczęście nie mnie jedną ten macierzyński ząb czasu nadgryza.

*    *    *

dostałam od M. prezent:
– zgadnij, co to, kochanie, bo to jest bilet.
– bilet? na koncert czy do teatru?
– na koncert.
– zespół czy wokalista?
– zespół. z wokalistą.
– polski czy zagraniczny?
– polski.
– znam go i lubię czy coś nowego?
– znasz, lubisz, bardzo.
– a gdzie koncert, raczej klub typu Stodoła czy raczej Kongresowa?
– Kongresowa niestety. mamy bilety, siedzące.
– starzy czy młodzi?
– starzy. bardzo raczej starzy.
– ale po trzydziestce czy dziadki?
– zdecydowanie no wręcz dziadki.
– faceci, takie dziadki, w podeszłym wieku,
miejsca siedzące w Kongresowej… Trubadurzy?
– nie, choć blisko.
– czyli gorzej. Budka Suflera? Dżem? Czerwon-Czarni? Vox?
nie mogłam zgadnąć, choć wymieniłam wszystkie chyba emeryckie polskie bandy.
– to już powiem ci. Kult. idziemy na koncert Kultu.

bardzo się zdziwiłam, no bardzo.
bo dla mnie Kult zawsze był bardzo młody, świeży zbuntowaną młodością.
Kazik Staszewski, w różnych formacjach, był ze mną od dziecka, w ten szczęsny czas.
a tu nagle dotarło do mnie, że przecież on jest dziadkiem, ma 2 wnuczki, od kilku już lat.
jak to się stało, że idole podorastali? że posiwieli, połysieli, potetryczeli?
kiedy to się zdążyło stać?
skoro Kazik jest dziadkiem, Brad Pitt skończył pięćdziesiątkę,
Dzidek sam się karmi i ubiera, to i ja jestem starą kobietą,
a stara kobieta wysiaduje.

nie mogę się otrząsnąć.
świat się kończy, przynajmniej ten mój.
Kult w Kongresowej, miejsca numerowane, siedzące.
będzie jak we filharmonii.
a na scenie starsi panowie, zachrypnięci,
lekko wyliniali, zmęczeni życiorysami.
na widowni będę ja – mężatka, ze zmarszczkami,
z dziećmi, z przeszłością.
jedno już duże, samodzielne, odchowane – tak duże, że aż jak nie moje.

niech ktoś mi przypomni, kiedy to się wszystko wydarzyło?
gdzie wtedy byłam?
to było zupełnie przed chwilą.

Obrazek

3 comments on “tempus fugit, czyli będzie jak we filharmonii

  1. mamax2
    01/04/2014

    Kochana, Twój kolejny wpis dowodzi, ze jednak nie stałaś sie przezroczysta i aseksualna🙂 – wiesz, stary człowiek i może😀, gratuluję i trzymam kciuki

  2. Hi there! I could have sworn I’ve been to your blog before but after browsing
    through some of the posts I realized it’s new to me.
    Nonetheless, I’m definitely pleased I stumbled upon it and I’ll be
    bookmarking it and checking back often!

  3. Anonim
    17/02/2014

    Też nie wiem gdzie byłam… wczoraj byłam na koncercie Maleńczuka… miejsca siedzące, numerowane – średnia wieku 50 lat…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 17/02/2014 by in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , , , , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: