projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

zaraz zamorduję, czyli zemsta, choć odroczona, będzie słodka

w centrum handlowym, niedaleko sklepu z dziecięcymi ciuchami, znajduje się nowoczesna bachozona.
maluchy raczkujące i całkiem już biegające mogą skakać po interaktywnej macie. wyświetlają się na niej obrazki,
na które dzieciaki mają wskoczyć, zanim te przesuną się lub znikną. mnóstwo pisku i radości.

na przepastnych kanapach naokoło maty siedzą sami ojcowie.
matki robią zakupy w pobliskich butikach, a zblazowani i przysypiający tatowie tkwią w letargu, niby to pilnując dzieci.
nie czuję się dziś jakoś specjalnie, przysiadam na kanapie obok drzemiącego tatusia.
Dzidku, możesz bawić się przez kwadrans, a potem wleczemy się do auta. Dzidek zdejmuje buty i wchodzi na matę.
nagle rezolutny trzylatek w brudnych kaloszach przebiega koło Dzidka i wali go rozłożoną dłonią w łopatkę.
słyszę: plassssk! i potem: mamooooo! wrzasssk!

ułamek sekundy na decyzję. co robić?! kazać Dzidkowi oddać i przywalić tamtemu? ścignąć malca w kaloszach (gdzie jest matka od tego dziecka?!) i zrobić mu wykład przy wszystkich dzieciach, że nie wolno nikogo bić? i łazić zabłoconych butach po macie?
wstać demonstracyjnie i poszukać rodziców, żeby nauczyli agresora,  jak się trzeba zachować? zignorować problem?
pocieszyć Dzidka?

postanawiam nie wtrącać się w przedszkolne burdy. nie zabieram Dzidka z maty, żeby nie miał poczucia porażki, ale i sama nie gonię malca, aby Dzidek nie uznał, że zawsze może się schować za spódnicą mamy. chociaż wiadomo, że przecież może.

kładę Dzidkowi rękę na wstrząsanym łkaniem ramieniu i mówię, że może albo oddać tamtemu, ale że to przecież bardzo niefajne kogoś bić, albo może powiedzieć mu, że Dzidek nie lubi, jak się go bije i wrócić spokojnie do zabawy. Dzidek rozumnie wybiera to drugie wyjście i po chwili korzysta ze zjeżdżalni na plecach, głową w dół. mamo, patrz jak ja umię!

do śpiącego rycerza obok podbiega chłopiec w kaloszach i wskakuje mu na kolana.
– to pana synek? – mówię najspokojniej, jak potrafię.
– tak.
– nie uważa pan, że warto mu powiedzieć, że nie powinno się bić innych dzieci? zwłaszcza bez powodu?
pan usiłuje zmrozić mnie spojrzeniem. wytrzymuję je. trwa to bardzo, bardzo długo.
– ale o co pani chodzi? – cedzi w końcu. w oczach ma pogardę i absolutne znudzenie.
– o to, że pana syn trzepnął mojego z całej siły w plecy i nie przeprosił.
– nie sądzę. a jeśli nawet, to może to było niechcący.
– może. ale i tak powinien przeprosić.
– nie sądzę.
– woli pan, żebym ja udzieliła reprymendy pańskiemu synkowi? do tego się nie zniżę.
ja nie jestem od publicznego wychowywania cudzych dzieci. ale powinien pan zareagować.
– nie sądzę. – odpowiada pan i odwraca wzrok.

po kilku minutach chłopczyk w kaloszach i jego siostra wskakują na kanapę między nas. tratują moją torbę i kurtki, dziewczynka w locie zahacza mnie ręką. pan posyła mi wyzywające spojrzenie.

może jestem nieasertywna. może jestem matką nieumiejącą bronić swego pisklęcia.
może po prostu źle się czuję i nie chcę wdawać się w pyskówkę. wiem, że pan nie jest otwarty na dialog.

zazwyczaj w takich sytuacjach, kiedy chcę dać upust złości wyobrażam sobie jakąś nielubianą osobę nago. albo u dentysty.
a teraz wyobrażam sobie taką scenę:

nieznający słowa „przepraszam” pan wchodzi z dziećmi do mojej kawiarni.
zamawia sto kawałków tortu i sto kaw, będą świętować całą rodziną. ja uśmiecham się i pakuję mu wszystko na wynos.
– ale ja nie chcę na wynos, co pani? nie sądzę!
– ale to ja nie chcę, żeby pan i pana dzieciaki były tu choć chwilę dłużej. wie pan co? i też nie przepraszam!

a ponieważ Warszawa to jest jednak bardzo małe miasto, spodziewam się, że wcześniej czy później do mnie zawitają.
w razie czego, dam znać.

Obrazek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: