projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

w oparach kadzidła, czyli Dzidek w konfesjonale

uroczystość rodzinna. gotycka katedra. magnifikat.
od pokoleń chrzciny, śluby, pogrzeby w naszej rodzinie odgrywane są tu, pod tym bielonym sklepieniem.
ecclesia mater.
mnie ujmuje sztafeta pokoleń w nawie głównej.
ale Dzidka nie rusza to wcale. wierci się w ławce, gryzie szalik i ochoczo dłubie w nosie.

wstajemy i robimy mały spacer wzdłuż wysokich ścian.

spoglądają na nas obrazy męki pańskiej.
czternaście potwornych, makabrycznych świadectw samotności i cierpienia.
sarkofagi szepczą: memento mori, a święty Jerzy dławi i morduje smoka.

– mamo, a czemu ten pan na obrazku ma krwie?
– mamo, a czemu ten pan ma dziurę w bzuchu i gwoździe? czy to go boli?
– mamo, a czemu ta pani płace, jak psytula tego pana, co on jej leży goły na kolanach?

jak ci powiedzieć, synku, że to najgorszy sen każdej mamy i każdego taty?

mijamy Pietę i wchodzimy do ambitu.
– a co to za szafa, mamo? mogę tu usiąść? tak na chwilkę.
a czemu my nie mamy takich fotelów? takie miękkie są, ja chcę takie, wiesz? – terkocze Dzidek gramoląc się do konfesjonału. jednego, drugiego.

podchodzi na paluszkach do kolejnego, otwiera drzwi.
tam – zaskoczony nieco kapłan.
Dzidek odskakuje: o, pseprasam, jest zajęte!
ksiądz usiłuje stłumić śmiech, zanosi się udawanym kaszlem,
jednocześnie puszczając oko do Dzidka i machając mu przyjaźnie.
to taka nasza tajemnica spowiedzi.

wracamy do naszej rzeźbionej, dębowej ławy.
głaszczę go po włoskach, całuję w czubek głowy.
jego ubranie i włosy pachną katedralnym kadzidłem.

znam ten mdlący, miły zapach od dziecka.
ale dziś, kiedy ja jestem już duża i sama mam dziecko,
ten zapach w sypkich włoskach małego chłopczyka
pachnie mi złowrogo. a pamięć podszeptuje:
„ono lgnie, ono szuka. i zagubi się samo, i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga”.

zrobić wszystko, by Dzidek nigdy nie poznał tej tajemnicy. bolesnej.

teraz już koncertują organy. wychodzimy z kościoła.
nie mam złudzeń.
znowu odpuszczono wszystkim winowajcom.

incense

 

2 comments on “w oparach kadzidła, czyli Dzidek w konfesjonale

  1. Maja
    28/10/2013

    Ostro, ale celnie!🙂

  2. mamax2
    24/10/2013

    Msza. Cisza. Młody wierci się w ławce…Mamo, a temu panu na obrazku krew leci? Tak synku. Cisza. Do majtków?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 23/10/2013 by in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: