projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

warszawscy kierowcy w godzinach szczytu, czyli Dzidek w potrzebie

chodź, idziemy już. załóż portki, skarpety, buty.
siusiu też? nie, potem? okej. a szalik, czapka? nie, tę z uszami weź.
pies też z nami jedzie? gotowi, do auta, pasy zapiąć, o but nam spadł, dobra, jedziemy,
jeszcze tylko czterdzieści minut odśnieżania, wyjazd z zaspy, mały wiraż, hit the road, Jack.

jedziemy przez miasto na Bardzo Ważną Imprezę w zakładzie pracy.
pojawi się na niej Mikołaj.
Dzidek z tych emocji odpadł i drzemie zapięty w foteliku.
wleczemy się przez miasto.

na wiadukcie przy Dworcu Centralnym w Warszawie samochody suną majestatycznie i bardzo wolno.
Dzidek budzi się, widać już światła naszego biura.

–  mamo, siusiu!
– dobrze, kochanie, dojedziemy niedługo, pójdziemy do łazienki, spokojnie.
– nie, mamo. raczej nie. siusiu!
– ale co, teraz chcesz?!
– tak, teraz. bardzo, bardzo siusiu, mamo!

widzę, że to nie jest bluff. zaciśnięte usta Dzidka wykrzywiają się bolesną podkówką.
– kochanie, widzisz, korek jest, wytrzymaj jeszcze chwilkę, jeszcze momencik.
ale choć odległość nie jest wielka, w takim korku będziemy jechać sto godzin.
oczywiste jest, że Dzidek nie wytrzyma.
jak szefowa  MI6 w sekundę muszę podjąć decyzję. dobrą.
jeśli porzucę auto na poboczu, roztrąbi się pół stołecznego centrum, zatkam miasto, pokażą nas w wieczornych Faktach.
dostaniemy mandat na sto tysięcy złotych, kuratora za nieobyczajne zachowanie
i obnażanie się w miejscu publicznym.
jeśli nic nie zrobię, ucierpi auto, a przede wszystkim Dzidkowa duma.
on straci dobry humor, a mikołajki – swój magiczny charme.
w każdym przypadku grozi nam zapalenie nerek, płuc i wszystkiego najlepszego.
w każdym przypadku ktoś ucierpi, w każdym, w każdym.
moje tętno szybuje do 200. palce zaciskają się na kierownicy. mamo, mamo, teraz!
spoglądam na tylne siedzenie, nie widzę jego buzi, ale wiem, że patrzy na mnie z nadzieją.
co robić? co robić?!

zaciągam ręczny. włączam awaryjne.
korek pęcznieje.
wybiegam z auta. ślizgam się na zamarzniętym błocie.
korek petryfikuje cały wiadukt.
dopadam do Dzidkowych drzwi. mamo, mamo, już!
mocujemy się z pasami. oswobodzony.
w ciągu tych 10 sekund wymija nas kilkanaście aut.
rozbieram go szybko, jak kurczaka.
osłaniam łydkami i zgiętym tułowiem małe różowe ciałko.
tysiąc sto aut widzi naszą awaryjną sytuację.

po dłuższej chwili instaluję szczebiocącego Dzidełka w foteliku.
zlana potem dopadam kierownicy, włączam się do ruchu.

sytuacja uratowana, syn uratowany.
zrobiliśmy korek w centrum Warszawy, w godzinach szczytu,
sparaliżowaliśmy sparaliżowane skrzyżowanie.
i wiecie co?

w tej sytuacji nikt nawet nie zatrąbił.

Bird's eye view of congested highway

7 comments on “warszawscy kierowcy w godzinach szczytu, czyli Dzidek w potrzebie

  1. set up a website
    07/11/2014

    I’ve been surfing online more than three hours lately, but I by no means found any fascinating article like yours.

    It is beautiful worth enough for me. Personally, if all site owners and bloggers
    made just right content material as you probably did, the net will probably be much more helpful than ever before.

  2. Chi
    18/08/2013

    I really had to present this unique blog post, “warszawscy kierowcy w godzinach szczytu, czyli
    Dzidek w potrzebie | projekt junior” along with my friends
    on facebook itself. I personallyjust simply planned to distribute your superb publishing!
    Regards, Roscoe

  3. ascecuba.org
    26/07/2013

    Before you begin promoting your blog too much, you need
    a couple of posts. Affiliate programs consist of the company paying you whenever they acquire a sale from your blog viewers entering their site through a link
    on your blog. Affiliate marketing could be something very exciting to
    try.

  4. Derrick
    31/05/2013

    “warszawscy kierowcy w godzinach szczytu, czyli Dzidek w potrzebie | projekt junior” was a great
    blog post. If solely there was a whole lot more weblogs such as this specific one in
    the net. At any rate, thanks for your time, Leah

  5. Thanks designed for sharing such a fastidious thought, paragraph
    is pleasant, thats why i have read it completely

  6. Veronique
    02/03/2013

    What’s up i am kavin, its my first occasion to commenting anyplace, when i read this post i thought i could also create comment due to this good paragraph.

  7. Pyza
    20/12/2012

    ja mam mniejszą wiarę w warszawskich (?) kierowców – pewnie nie mieli czasu zatrąbić tak się spieszyli. Narzeczony prosił żeby napisać, że on uważa inaczej, że warszawscy kierowcy są milusi (bo on jest warszawskim kierowcą na łukowskich rejestracjach LLU😉 ).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 20/12/2012 by in Uncategorized and tagged , , , , , , , , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: