projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

podroże kształcą, czyli Junior w Warsie

mamy przed sobą bardzo ważną wyprawę. jedziemy do innego miasta.

to jest bardzo daleko, wręcz za siedmioma górami, synu, więc ubierzemy się ciepło
i weźmiemy prowiant, a potem będzie przygoda.

z powodu przygody nasza Niania ofiarowuje się, że odprowadzi nas i osobiście wsadzi do pociągu, razem z tobołami. wychodzimy z domu. niania, Junior, mała torba bez dna i ja.
w torbie jeden słoik, dwie łyżki, z czego jedna czysta, pęk serwetek ukradzionych z kawiarni, kilka pieluszek w różnych rozmiarach (niby Junior już wyrósł, ale teraz w modzie jest slim fit), stara małpa przypominająca ścierę do podłogi, do której Junior lubi przytulać się w chwili stresu bądź radości, po jednym tiszercie dla mnie i dla niego, gdyby tak pojawił się paw królowej, telefon, ładowarka i woda mineralna dla ochłody mózgu. ruszamy na dworzec.

pierwszy raz w życiu jestem na peronie przed swoim pociągiem. i co? i kłopot!
okazuje się, że do odjazdu  mamy jeszcze pół godziny. co robić z dzieciakem?
idziemy do Coffee Heaven, pijemy kawę, a Junior darmową wodę do espresso.
sześć papierowych kubeczków wody.
panie z walizkami, panowie z laptopami i kloszardzi patrzą na nas wilkiem.
pewnie dlatego, że poczekalnia dworcowa to nie jest miejsce dla dzieci, a picie kawy to nie dla nich zajęcie, ale nie mamy innych pomysłów na zajęcie Juniora.

odjazd planowy z peronu. zabezpieczani przez Nianię instalujemy się w przedziale.
pociąg rusza, trzęsie się, huczy i buczy. Junior jest bardzo speszony. gramoli mi się na kolana, nie chce zejść, wtula się jak mała małpka. wzruszam się. ostatnio tak się bał suszarki w łazience w Mc Donaldzie na trasie na Gdańsk, ale to było rok temu. wsadzaliśmy go pod tę suszarkę, a on się garnął do matki i ojca i tak się przekonaliśmy, że nas jednak kocha.
teraz wczepia się w mój sweter. za nic nie chce dać sobie zdjąć czapki, szalika, kurtki,
a wieczór raczej chłodny.

jedziemy w kompletnej ciszy. Junior ma zaciśnięte usta i szeroko otwarte oczy.

– niechże pani zdejmie dziecku kurtkę, ugotuje się chłopak – radzi cicho starszy pan
z naprzeciwka.
– nie pozwoli. będzie się darł. jego ubranie daje mu tu chyba poczucie bezpieczeństwa.
– a co, pierwszy raz jedzie pociągiem?
– pierwszy.
– no cóż. bardzo ładnie mu w tej czapce.

więc Junior nie daje, połowę trasy przejedzie w pełnym rynsztunku, który zapewni mu poczucie bezpieczeństwa. w drugiej połowie, kiedy wpadnie do przedziału pan z Warsa, dostanę przydziałową kawę i ciasteczko. Junior dostanie przydziałowy sok i cztery ciasteczka. to bardzo niesprawiedliwe.

po ciastkach zrobi się odważny i pójdzie zwiedzać pociąg. będę z nim ganiać po korytarzach, brudnych kolejowych kiblach i wagonie restauracyjnym Wars,w którym NIKT się nie ruszy, żebyśmy mogli usiąść i wypić zamówioną herbatę. dopiero, kiedy frustracja Juniora każe mu się rozedrzeć i nie przestać przez długie dwie minuty, goście trzasną ekranami laptopów, zabiorą gazety pod pachę i czmychną gdzie pieprz rośnie. opadam bez sił na brudne krzesło, które jest przyśrubowane do podłogi i nie mogę go przysunąć do stolika, żeby zabezpieczyć Dzidka przed spadnięciem.

postanawiam nauczyć dziecko darcia się na umówiony tajemny sygnał – dzięki temu wszystkie supermarkety, urzędy i lekarze staną szybciej nas obsłużą.

reszta trasy mija nam na zabawie w berka w kiwającym się na każdym podkładzie pociągu i przyklejaniu nosów do szyby. nie będzie od tego dużo brudniejsza niż jest.

po podróży mam dwa wnioski – podróżowanie koleją z małym dzieckiem jest super.
ale Nobla z fizyki temu, kto potrafi bezkolizyjnie i bezdotykowo przewinąć dziecko w pociągowej toalecie. a drugi wniosek – matka z dzieckiem nie powinna wcale płacić za miejscówkę.

i tak cały czas zapieprza po korytarzu łapiąc dziecko w łącznikach między wagonami.

9 comments on “podroże kształcą, czyli Junior w Warsie

  1. Dana Meadbh
    08/05/2012

    Nie jeżdżę pociągami ze względu na brudne toalety. Starsza córka nie wejdzie, wytrzyma. Najmłodsza jest jeszcze w pieluchach, ale syn jest na etapie pożegnania z nimi. Szkoda mi miesięcy nauki. Zresztą autobus jedzie nad morze 7 godzin, pociąg prawie 9 i jest o połowę droższy. Jeżdzimy nocą, bo łatwiej nad maluchami zapanować.

  2. mamax2
    07/05/2012

    Niech Bóg broni McDonaldsa przed ręcznikami!😮 Co prawda suszarki wywołują histerię, ale są nieocenione przy suszeniu obrzyganego odzienia wierzchniego – wystarczą 3 sesje i można ubierać… brudne i śmierdzi, ale przynajmniej suche. Na fotelik samochodowy trzeba zakładać czarny worek foliowy na śmieci 60 litrów – co prawda wygląda jak na zwłoki, ale przecież nie będę targać pod ww. suszarkę i fotelika🙂 a na stacji benzynowej pan nie miał nic lepiej nadającego się do celów izolacyjnych a tu jeszcze 120 km do pokonania😀.
    Naszła mnie też refleksja na temat małpy – czy Małpa swego czasu nie stała się Lwem… ?🙂

  3. 120
    07/05/2012

    Widzę, że te suszarki to szerszy problem:) My też mieliśmy wczoraj lekką histerię. Mc Donalds powinien rozważyć zawieszenie ręczników:)

    • projekt junior
      12/05/2012

      my straszyliśmy nią Juniora, od razu się ogarniał i przestawał ryczeć. rozważam montaż tego urządzenia w domu.

  4. baba-84
    07/05/2012

    Też ostatnio spędziłam podróż w Warsie, bo mój ciążowy węch nie był kompatybilny ze spoconymi skarpetami pana z przedziału. Jeśli zaś chodzi o przydziałowe ciasteczka, to ich nie zazdroszczę, bo są moim zdaniem o wiele za słodkie. Kiedyś dawali takie duże pierniczki serca… to były czasy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 06/05/2012 by in Uncategorized and tagged , , , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: