projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

było cymbalistów wielu, czyli Junior literat

– patrz synku, to jest litera A. powiedz: aaa.

– aaa!

– dobrze, brawo.  a to jest B. powiedz: be!

–  beee! beee!

Juniorowi kojarzy się to na ten tychmiast z klockami lego typu zwierzęta,
płynnie przechodzi więc od beczenia i  muczenia, kwakania i chrumkania.
beeeeeeeeee! muuuuuuuuuuu! chrrrrrrrrrrrrrrr!
jezusmaria. a jeszcze przed nami C i D? a alfabet cały? się zastrzelę.

ale jako matka jestem przecież jak ta miłość z „Pieśni nad pieśniami”, co to nie ustaje i się nie unosi. zaciskam tylko pięści.

ćwiczymy dalej podstawy typografii. Dzidek uczy się na najprostszych, jedno-, dwu-, trzysylabowcach. synu, czytaj! G.A.P., I.K.E.A., P.K.O., S.O.N.Y. (info dla PR managera: Panasonic będzie opanowany do wakacji).  efekty są błyskawiczne – zobaczy znajomą czcionkę na opakowaniu twarogu, czyjejś bluzie czy autobusie i oznajmia światu: aaaaaaaaaaa! beeeeeeeee! uuuuuuuuuuu!

moja głęboko ukryta wewnętrzna kwoka pęka z dumy.

* * *

a w Pomponie Junior dorywa cymbałki. och, będzie jak książę Karol i księżniczka Anna w jednym, jakże stylowo, myślę sobie.

ale Dzidek przez pierwszy kwadrans wali pałeczką bez opamiętania gdzie popadnie, w instrument, w stół. diabeł, zniszczenie i anihilacja. na pewno wyładowuje tak rodzinne frustracje związane z kryzysem europejskiej waluty.

po chwili łapie rytm, wali już tylko w metalowe klawisze, za to bardzo intensywnie.
upaja się własnym brzmieniem, jak J.M. Jarre. a potem dostrzega wyryte na klawiszach literki i radośnie oznajmia: aaaaa! ceeeeee! beeeee! eeeeffffffffffffff!

paczę i oczom nie wierzę.

moje dziecko – czyta! moje dziecko – literat!
cymbałki są do góry nogami, więc nie wiem, jak nazywa się producent, którego nazwę Junior właśnie literuje. ale łza mi się kręci w oku i spływa wprost na serce.
moje dziecko – geniusz! tłumię szloch matczynej radości, w końcu jesteśmy w lokalu.

w domu, popękana z dumy, opowiadam historię mężowi.
M. słucha, słucha, po nosie się drapie.

– hmmm. A, F, E, C, D i tak dalej czytał?

– no, mówię ci, coś pięknego!

– kochanie, coś ci muszę powiedzieć, usiądź najpierw. to nie była nazwa producenta, wiesz?

– no żartujesz sobie ze mnie, sama widziałam, jak czytał tę markę, dziwną jakąś taką, to prawda.

– bo to nuty były. napisane tak na każdym klawiszu, dla ułatwienia tak.

– …

– nie mów, że nie wiedziałaś?

zapada straszne, głuche milczenie.

– noooo, to tym lepiej, wiesz, mężu?
w sensie, że Dzidek jest lepszy od Beatelsów. bo już od krępego nuty czyta! o!

2 comments on “było cymbalistów wielu, czyli Junior literat

  1. projekt junior
    22/03/2012

    och, cieszymy się bardzo! chyba coś się rzeczywiście ruszyło, może managementowi też narodziły się dzieci? w sensie: chłopcy?🙂

  2. MagdalenA
    17/03/2012

    Podczytuję historię Juniora od samego początku, i chociaż do tej pory nie ujawniałam swojego istnienia dzisiaj muszę, nie mogłam się powstrzymać. Widziałam w tv nową reklamę Calzedonia, to Twój sukces i moja radość (bo przy poprzedniej miałam odczucia takie same jak Ty).
    Matka dwóch synów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 15/03/2012 by in Uncategorized.

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: