projekt junior

od koncepcji, poprzez kreację, aż po implementację, est. 2009.

zacznijmy od poczęcia, tzn. od początku

wygląda na to, że poczęliśmy.

kilka tygodni temu, w niedzielny poranek, M. pojechał grać w piłkę z kolegami.

ja, tknięta niesamowitym przeczuciem jakimś, uświadomiłam sobie tuż po przebudzeniu, że dziś jest dzień, w którym powinnam raczej zwijać się w bólach i nieść swój krzyż jako kobieta, jak powiedział mi raz pewien gin, ale nic takiego się nie dzieje.

w półprzytomności porannej powlokłam się do łazienki, gdzie skorzystałam z tzw. testu sikanego. powoli docierała do mnie świadomość, że dziś sobota, że wstałam, żem głodna i że na teście pojawiają się dwie kreski. jak to dwie kreski ?!

oczywiście, jak każda szanująca się histeryczka, chciałam powtórzyć test. ale choć w centrum stolicy 40m kraju jest kilkanaście aptek, to żadna nie pracuje w weekend. trzeba było pędzić do najbliższej galerii handlowej – oczywiście szkoda było czasu na włożenie głowy pod kran (fryz a la Einstein) czy szukanie kreacji (wystarczyl t-shirt, w którym spałam, spodnie do jogi i b. eleganckie sandały).

tam już mieli test – nawet 3 rodzaje, wiec wzięłam wszystkie. próba kontrolna wykonana w galeriowym kiblu nie chciała być inna – 2 kreski jak słoń.

oczywiście M. zdobywał kolejne gole, więc nie odbierał telefonu. odebrała za to Mama, która razem z ukochaną Ciotką i Wujkiem, na drugim końcu Polski, dzielnie kibicowali grze miejskiej „Znajdz test w 3 minuty”.

żeby ochłonąć (człowiek zaspany nie kuma, co właśnie zaszło) kupiłam sobie orzeźwiający koktajl z mango, spotykając przy okazji kolegę z ex-pracy. no cóż, chciałam zapaść się pod ziemię z powodu oszałamiającego wyglądu, tzn. ja wyglądałam na nieźle oszołomioną, ale się nie dało. phi, kto by tam wymagał, żeby ciężarna wyglądała jak miss świata.

dowlokłam się więc do domu, w empiku kupiłam od razu wszystkie dostępne książki na wiadomy temat i czekałam na starego.

– kochanie, na dzisiejszy wieczór w knajpie musimy zamówić inny stolik, bo w sumie to będzie nas nie 4, a 5 sztuk.

– och, to zajebiście. dawno niewidziany A. wpada?

– yyy…nie…

– yyy? to że …

– no ….

– aaaaa! to super!

no i się mega ucieszył. i wtedy ja też się ucieszyłam, bo zaczęło do mnie docierać, co się dzieje.

i choć wieczorem nie piłam piwa, to i tak byłam na haju.

i tak zostało do dziś🙂

31.07.2009

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 31/07/2009 by in Uncategorized and tagged , , .

stare.

fanklub

na fejsie

%d bloggers like this: